Dwudziesty Pierwszy

Wpatrywał się we mnie zaskoczony. Świadczyły o tym lekko rozwarte wargi. Podeszłam do niego szybkim krokiem. Postanowiłam przestać się cackać z tą sytuacją. Złapałam jego twarz w obie dłonie i pocałowałam. Delikatnie i czule, a zarazem namiętnie. Bałam się, że nie odwzajemni pocałunku, że mnie odepchnie. Tak się nie stało. Od razu poczułam jego obie dłonie na biodrach, a jego usta zaczęły współgrać z moimi. Uśmiechnęłam się przez pocałunek czując szczęście, które we mnie wzbierało. Czując, że jego ręce zjeżdżają niżej podskoczyłam, a on złapał mnie za uda i tak oto trzymał mnie na rękach wciąż całując. Przesuwał się. W końcu posadził mnie na blacie, by obojgu nam było wygodnie. Oplotłam go nogami w pasie i przyciągnęłam jeszcze bliżej. Dłonie zatopiłam w jego bujnych włosach czując ich miękkość. Zaczął podciągać mi koszulkę do góry odsłaniając brzuch. Gładziły go czule powodując gęsią skórkę....
— Zayn! Czujesz się już lepiej?! - naszych uszu doszedł krzyk z przedpokoju, tak donośny i nagły, że oboje się wystraszyliśmy. Odskoczyliśmy od siebie, przy czym ja prawie spadłam z blatu.
Szybko złapałam jabłko w dłoń i poprawiłam koszulkę udając, że nic się przed chwilą nie wydarzyło. Mulat doskoczył do naszych herbat i zaczął jedną z nich mieszać energicznie. Dlaczego baliśmy się zostać przyłapani? Czyżbyśmy się wstydzili tego co się wydarzyło?
— O Roni! To ty nie jesteś w Hiszpanii?! - zapytał zszokowany Dave wchodząc do kuchni. Zaśmiał się i podszedł do mnie po czym zamknął mnie w swoich ramionach.
— A tak jakoś się złożyło, że wróciłam... - odpowiedziałam, a właściwie wyjąkałam, bo wciąż nie mogłam się otrząść po niedawnym pocałunku.
— Lole zostawiłaś samą? - zapytał jakby nie dowierzał, że jestem aż tak głupia. Przecież nie była małym dzieckiem, ona nawet nie chciała, żebym z nią jechała, więc mój powrót był kwestią czasu. Tym bardziej, że teraz na horyzoncie pojawił się Styles, który spokojnie mógł się nią zająć.
— Harry z nią został... - odpowiedziałam obojętnie. Właściwie to dobrze, że zostali sami, może uda im się w końcu dogadać.
— Jak to Harry?! Przecież oni się tam pozabijają! Oj Roni myślałem, że mogę ci zaufać, a ty... - zaczął swój pouczający monolog, ale ktoś mu przerwał.
— Dave nie przesadzaj. Nie są dziećmi, dadzą sobie radę. Po za tym Roni ma też swoje życie... To może będzie okazja by się w końcu dogadali... - głos zabrał Zayn, który do tej pory siedział cicho. Brunet zaczął zastanawiać się nad słowami mulata, analizując je.
— Może masz rację... Przepraszam poniosło mnie...- w końcu się odezwał - Tu są twoje leki... Niestety nie miałem w czym przebierać.... - dodał kładąc niedużą reklamówkę na stole - Pójdę się przespać, już późno... Wy też dzieciaki zmykajcie.. - ziewnął przeciągle - Aaa Roni jeżeli chcesz pokój Loli jest wolny, więc chętnie cię przenocujemy - zaproponował i cmoknął mnie w policzek. Był na prawdę słodki i opiekuńczy.
— Dziękuję - powiedziałam i wymusiłam uśmiech. Tak na prawdę chciałam by już sobie poszedł, potrzebowałam porozmawiać z Zayn'em, czas wyjaśnić sobie wszystko na spokojnie.
— Dobranoc! - krzyknął wchodząc po schodach.
— Dobranoc! - odkrzyknęliśmy równo, po czym spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się. Od razu poczułam jak policzki mnie zaczynają palić, więc spuściłam głowę.
— Chodźmy do salonu... Czas na szczerą rozmowę, nie uważasz ? - szepnął mulat podając mi dłoń. Kiwnęłam głową i zeskoczyłam z blatu. Zapowiadała się ciekawa noc.
Usiedliśmy na sofie. Wzrok wbiłam w włączony telewizor udając, że interesuje mnie program, który był emitowany. Bałam się na niego spojrzeć, bałam się jego palącego wzroku. Nie da się opisać tego co czułam gdy się mi przyglądał, jak mnie dotykał....
— Jak rozmawiałem z tobą przez telefon było słuchać jakiegoś mężczyznę.. Kto to był ? - postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i w końcu się odezwać.
— Teodor, kuzyn Loli... – odpowiedziałam. Na samo wspomnienie tamtej sytuacji serce zabolało.
— Czy coś was łączy ? – kolejne pytanie.
— Nie, po prostu dużo rozmawialiśmy - skłamałam. Wiedział to, na pewno. Pewnie teraz ma zamiar wyjść z pokoju, postąpiłabym tak samo. Nienawidzę jak ktoś kłamie - Tak na prawdę całowaliśmy się i mogłoby dojść do czegoś więcej... - postanowiłam być szczera i przestać wszystko w sobie dusić. Chciał wstać i odejść, ale złapałam go za rękę i pociągnęłam z powrotem w dół. Spojrzał na mnie zaskoczony - Zakochałam się w tobie, a ty raz traktowałeś mnie jak księżniczkę, a  zaraz potem jak powietrze... Czułam się z tym źle, myślałam, że mnie nie chcesz... Ja nie wiem dlaczego chciałam to zrobić. Przestałam nad sobą panować.. Dziękuję ci, że zadzwoniłeś i to przerwałeś... Jestem ci za to wdzięczna.. - wyrzucałam z siebie myśli nie zastanawiając się czy mają jakikolwiek sens - Bo jak wtedy się rozłączyłeś to ja poczułam, że cię kocham, że nie chce cię stracić... Żałuje tego... - dodałam. Cisza, znów ta cholerna cisza! Wolałabym, żeby na mnie krzyczał - Ja na prawdę cię kocham...– szepnęłam i zamknęłam jego dłoń w moich małych rączkach. Pochylił się do przodu i cmoknął mnie w czoło.
— Dobranoc Roni – wyszeptał i wstał z sofy. Uśmiechnął się smutno i po prostu odszedł. Prawda nie poskutkowała...

*Oczami Loli*
Obudziłam się rano dość wcześnie. Słońce świeciło mi prosto w oczy nie przejmując się tym, że chciałabym jeszcze pospać. Byłam tak zmęczona i zdenerwowana, że w końcu postanowiłam dać za wygraną i iść spać do pokoju. Gdy odrzucałam prześcieradło i starałam się wyplątać z ramion Harry'ego poczułam jak się zaciskają.
— Gdzie idziesz? Która godzina? – wyszeptał dwa pytania, ledwo kontaktując.
— Śpij jeszcze.. Ciii – szepnęłam i pogłaskałam go po głowie przeczesując przy tym jego słodkie loczki.
Mruknął coś pod nosem po czym przewrócił się na drugi bok wypuszczając mnie ze swoich objęć. Jeszcze chwilkę na niego patrzyłam, po czym wstałam i na palcach wyszłam z pokoju. Odechciało mi się spać, miałam ochotę na czarną kawę z cukrem, która by mnie postawiła na nogi. Miałam w planach posprzątać dziś dom przed świętami i zamierzałam zaangażować do tego loczka.
Zeszłam mozolnie po schodach i przeszłam obok salonu, w którym wczoraj zostawiłam po sobie nieporządek. Rozwalony na sofie koc, na stole kubek z resztką herbaty i rozsypany cukier w około. Na fotelu leżały ubrania, które wczoraj z siebie zrzuciłam. Westchnęłam przeciągle, ale nawet nie przyszło mi do głowy, żeby skręcić i tam posprzątać. Nie teraz, najpierw kawa.
W kuchni nie było lepiej. Jednak wpuszczenie do domu trojga nastolatków i pozostawienie ich samych nie jest dobrym pomysłem. Na parterze był dość spory bałagan. W przedpokoju spoczywała kupka ciuchów, które nie zmieściły się do walizki Roni i postanowiła je tam zostawić gdyż się spieszyła. Znajdowało się na niego wszystko, od bielizny aż po piżamy.
W moim pokoju nadal stała nierozpakowana walizka, a wszystko co powinno być w niej, walało się po za, po całym pomieszczeniu. W łazience też był bałagan ale to tylko dlatego, że wczoraj nie chciało mi się posprzątać po kąpieli.
Kuchnia. To jedno wielkie pobojowisko. Wczoraj postanowiłam zrobić przyjaciółce coś do zjedzenia na drogę i zapomniałam po sobie sprzątnąć. Okruszki z chleba, kawałki ogórka i jego obierki, można też było znaleźć wycięte tak zwane "żyłki" z szynki, których obie nienawidziłyśmy. Na talerzyku jakieś zużyte torebki herbaty, w zlewie niedomyte naczynia, blat to aż się kleił od brudu. Załamałam się. Omijając cały bałagan sięgnęłam do szafki po czysty kubek i nalałam do niego zimnej, przesłodzonej i czarnej kawy z dzbanka, którą wczoraj zrobił Harry. Zgarnęłam ze stołu jakąś starą gazetę i wyszłam z domu na taras. Usiadłam na fotelu i zabrałam się za czytanie, czując jak na dworze powoli robi się ciepło.

~*~

Zrobiłam grzanki i wyciągnęłam ulubioną konfiturę Harry'ego. Do tego świeża kawa i szklanka wody. Tak zazwyczaj wyglądały śniadania loczka. Były specyficzne. Załadowałam wszystko na tacę i ostrożnie ruszyłam w stronę sypialni, w której słodko chrapał. Postanowiłam być dla niego miła, by później w ramach wdzięczności pomógł mi posprzątać ten syf.
Weszłam cichutko do pokoju, w którym spał. Położyłam tace pełną smakołyków na małym stoliku nocnym i ległam obok loczka. Zaczęłam go głaskać po głowie, pozwalając sobie na nieco więcej czułości cmoknęłam go w policzek.
— Wstawaj Harry … – szepnęłam przeciągle. Burknął coś pod nosem i odsunął mnie od swojego rozgrzanego ciała, ręką. Postawiłam na starą dobrą metodę. Z tacy wzięłam słoik konfitury wiśniowej i podstawiłam mu go pod nos. wystarczył jeden wdech i jego oczy automatycznie się otworzyły.
— Lola? – zapytał zaskoczony. Wzięłam tacę z jedzeniem i położyłam ją obok niego na łóżku.
— Niespodzianka! – krzyknęłam. Jego uśmiech, bezcenny.
— Jesteś niesamowita – powiedział i cmoknął mnie w polik.

~*~

Założyłam rozciągniętą koszulę w kratę, którą niegdyś nosił mój ojciec. Znalazłam ją w ich szafie, widocznie jej nie zabrał kilka lat temu. Założyłam na tyłek jakieś dżinsowe, jasne spodenki, które ledwo mi zakrywały tyłek, ale grunt, że były wygodne. Zabrałam ze stolika dwie niebieskie ściereczki w szkocką kratę, które zabrałam ostatnio od babci.
— Harry wyłaź z tej łazienki! – krzyknęłam przechodząc obok drzwi i uderzając w nie raz, by go pospieszyć.
Zbiegłam po schodach, nadal będąc boso. Każdy mój krok wydawał charakterystyczny dźwięk, który chwilami mnie śmieszył. Zabrałam się za szukanie nożyczek. Gdy już je znalazłam, ściągnęłam z siebie koszulę, pozostając w górze od stroju kąpielowego, i zabrałam się za odcięcie poszarpanego dołu. Nie przejmując się niczym cięłam tworząc artystyczny nieład.
— Ładny masz ten staniczek – szepnął mi ktoś na uchu. Poczułam ciepłe wręcz parzące dłonie na biodrach – Możesz tak chodzić częściej - dodał i cmoknął mnie w szyję. Speszyłam się i lekko zarumieniłam.
—Wydaje mi się, że Londyn nie jest odpowiednim miejscem na chodzenie półnago- odpowiedziałam. Odwróciłam się i cmoknęłam go w policzek – A teraz bierzemy się do roboty Haroldzie - dodałam. Skrzywił się nieco, nie lubi jak się tak do niego mówi. Narzuciłam na ramiona koszulę i zapinając tylko dwa guziki resztę zawiązałam u dołu w jakiś niedbały guz - No co się tak patrzysz?! Do roboty! – krzyknęłam widząc, że się we mnie wgapia...

-------------------------------------------------
Proszę bardzo! Tak jak obiecałam! Jest rozdział!
Moje drogie kochane! To dziś, czas na składnie życzeń. Wiem, że do świąt jeszcze jakieś cztery dni, ale chce to zrobić dziś! 
Ja, jak i mój kochany chłopak, Życzymy Wam Zdrowych i Wesołych Świąt!
Wszystkim dziewczynom, które piszą blogi życzymy by szło Wam jeszcze lepiej, by pisanie sprawiało Wam przyjemność, byście kochały to co robicie, byście miały coraz więcej czytelniczek i komentujących, byście czerpały z tego radość i satysfakcję! 
A Wam czytelniczkom życzymy wielu wspaniałych opowiadań i zanurzania się w wiele wspaniałych historii! 
I oczywiście uśmiechów, które rozświetlają naszą szarą rzeczywistość! 

A teraz trochę z innej beczki... Chciałabym złożyć życzenia mojemu chłopakowi, który jest dla mnie wszystkim. 
Życzę Ci przede wszystkim dużo, dużo, dużo szczęścia, zdrowia i radości, którą z pewnością masz w sobie. Żebyś w końcu pojął matmę, która jest dla Ciebie wieczną zagadką.... Sukcesów w szkole. 
Nie umiem składać życzeń... 
Żeby spełniły się Twoje wszystkie marzenia, nawet te najdziwniejsze... 
No i jedna ze spraw najważniejszych, a mianowicie, JA! Skromna i kochając JA! Życzę Ci więcej siebie, jakkolwiek to nie zabrzmi... Żebyś nie musiał już załamywać się moimi głupimi pytaniami i nauczył się tolerować moje roztargnienie i bałaganiarstwo. Żebyś kochał mnie tak jak za pierwszym razem i żebyś zaznał tej miłości również z mojej strony. 
Więcej zasypiania na moim łóżku lub dywanie, więcej pracy przy moim niedołężnym laptopie...
No jejku nie wiem co jeszcze! Po prostu więcej wszystkiego Nu

No to chyba koniec części życzeniowej... Następny rozdział pewnie za dwa tygodnie, więc Do zobaczenia KOCHANIUTKIE MOJE! 

Całuje, ściskam i wszystko! Zaczarowana  

Komentarze

  1. dziękuje i nawzajem :D
    Rozdzialik cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaaa rozlewam się z miłości do tego bloga, takie słodkie, Lola i Harry yyyyy.... Larry???? Boże hahahhahaha jaki paring kto by pomyślał XD ale serio to jest kochane uwielbiam! Zrobiła mu śniadanko, mrrrr

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję i nawzajem <33 Rozdział jest cudowny! Bardzo się cieszę, że dodałaś kolejną część! :D Jest po prostu genialnaa ! *-* Tylko szkoda, że Roni i Zayn jeszcze nie są pogodzeni tak na dobre .. :/ Myślałam, że po tym pocałunku wszystko się już ułoży, a tu taki surprise ;O No ale trzymam kciuki <3 Lola i Harry są meega słodcy *-* Czekam na ich pierwsz raz :*

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdzial super!!!!! Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny, cudowny i jeszcze raz cudowny! Bardzoe podba mi się się ten rozdział(jak wszystkie :D) Czekam aż Roni i Zayn się pogodzą, a co do Loli i Harrego coraz bardziej gorąc, mmm :* Wesołych Święt kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Awww. Ten rozdział jest po prostu... SŁODKI! Nie umiem go inaczej opisać. Między Harrym a Lolą jest coraz lepiej z czego się strasznie cieszę. Myślę, że u Zayna i Roni też tak będzie. Zayn jak to Zayn potrzebuje czasu do namysłu, ale będzie dobrze! : )
    Bardzo ci dziękuję za życzenia!
    Natomiast ja życzę tobie przede wszystkim: szczerego uśmiechu, niepokonanego zdrowia, ziszczenia (nie wiem czy dobrze napisałam) marzeń, zadowalających ocen, dużo, dużo weny (aby nadal tak dobrze pisałaś) no i szczęścia oraz miłości u boku twojego chłopaka, któremu również dziękuję za życzenia i życzę wszystkiego co najlepsze! WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne, cudne.... WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANIE <3

    OdpowiedzUsuń
  8. omggggggggg! Uwielbiam twoje opowiadanie! Masz OGROMNY talent *-*
    W wolnym czasie zapraszam na mój blog: http://story--of-my--life.blogspot.com/ i na blog mojej przyjaciółki: http://never-be-well.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie. *o* Jak zawsze zresztą. Czekam na kolejny i Tobie także wesołych świąt! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, dawno mnie tutaj nie było ;) Jestem pozytywnie zaskoczona biegiem akcji :) Wreszcie Lola i Harry razem :D
    PS. Wesołych świąt xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog został nominowany do Liebster Award. Więcej informacji na : http://koffyou.blogspot.com/2013/12/rozdzia-20-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Napisz , napisz , plis

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam cały rozdział i przyznam, że naprawdę mnie zaciekawił. Twój styl pisania jest taki inny i to mi się podoba ;))
    Biorę się za czytanie poprzednich i myślę, że zostane tutaj dłużej. Postaram się wszystko komentować na bieżącą, a na razie życze dużo weny i z niecierpliwością czekam na nastepny ;* <33

    wish-youu-were-here.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Swietny jak zawsze. :*
    zapraszam do mnie na : http://i-want-have-you-only-for-youserl.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  15. Zarąbisty rozdział zapraszam do mnie what-makes-you-beutiful-onedirection.blogspot.com JAkbyś mogła wyrazić opinię czy zostawić jakiś znak po sobie byłoby mi niezmiernie miło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zanim zaczęłam czytać tego boga nie interesowalam się 1d a dzieki tb ich polubiłam a poza tym piszesz zajeb*ste opowiadania szybko dodaj next.:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award więcej u mnie na blogu http://what-makes-you-beutiful-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz