Pięć (Część Druga)

Ubrałam się dość ciepło, bo na dworze dominował wiatr, a temperatura z każdą minutą spadała w dół. Bez przekonania otworzyłam frontowe drzwi i od razu tego pożałowałam. Poczułam jak każda część mojego ciała drży z zimna. Nie poddając się jednak, uśmiechnęłam się do Harry'ego i wyszłam na ganek. Dreptałam w miejscu czekając na loczka, który jeszcze musiał się po coś wrócić niespodziewanie. Gdy długo go nie było postanowiłam ruszyć w stronę bramy.
Pomimo wiatru było widać, że przyroda budzi się do życia. Przysiadłam na ławeczce w ogrodzie i przymykając powieki wzięłam głęboki wdech, napawając się świeżym powietrzem.
- Lola?! - usłyszałam nawoływania. Wychyliłam się delikatnie i od razu ujrzałam postać Harry'ego wychodzącą zza krzaków. Wydawało mi się, że jest lekko poddenerwowany - Wystraszyłaś mnie! Nie znikaj tak nigdy! - krzyknął i siadając obok mnie na drewnianej desce niepewnie objął mnie ramieniem.
Spięłam się, ale tylko na początku. Później dałam mięśniom wytchnienia i rozluźniłam je, przekonując mój rozsądek, że jestem bezpieczna. Odchyliłam głowę do tyłu i spojrzałam na jasnobłękitne niebo, a na nim białe, puchowe chmury poruszające się wolno niczym żółwie. One lustrują nas ludzi i gdy im przykro płaczą.
Kocham patrzeć na niebo, kocham badać jego każdy nawet najmniejszy skrawek, kocham wierzyć, że tam na jednej z chmur siedzi moja mama i właśnie się do mnie uśmiecha.
- O czym myślisz ? - zapytał loczek. Nie spodziewał się odpowiedzi, więc to pytanie było zbędne. Szturchnęłam go by zwrócić jego uwagę i pokazałam palcem w górę. Zrozumiał.
- Myślisz, że anioły istnieją ? - zapytał po chwili ciszy - Jak byłem mały mama mówiła, że babcia jest tam u góry i na mnie patrzy. Pamiętam jak zawsze wpatrywałem się w niebo wierząc, że tam gdzieś ona jest i właśnie mi macha tylko ja tego nie widzę, bo jestem człowiekiem - opowiedział z taką szczerością. Tą cechę w nim lubiłam, rzadko kiedy przy mnie kłamał.
Uśmiechnęłam się szeroko czując, że znalazłam bratnią duszę.

~*~

Gdy tylko weszliśmy do domu wiedziałam, że coś się zmieniło. W powietrzu unosił się zapach niedawno pieczonego biszkopta, a płytki w korytarzu świeciły się jeszcze niewyschniętą wodą, którą naniosły czyjeś buty. Przy pomocy Harry'ego zdjęłam kurtkę i powoli, niepewnie szłam w stronę salonu. Słychać było jakieś szepty i dziwne pomruki. Obróciłam się by zobaczyć, gdzie jest loczek. Okazało się, że stąpał za mną z ogromnym uśmiechem na twarzy, rozglądając się na boki. Coś się święciło, był za radosny i podekscytowany.
Gdy tylko wystawiłam głowę zza framugi moim oczom ukazała się cała nasza domowa rodzinka. Byli ubrani bardzo kolorowo i różnorodnie. Nad wejściem na taras wisiała wielka kartka z napisem "Sto lat!". Roni w dłoniach trzymała okrągły tort przyozdobiony perełkami w kolorze miętowym. Zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia, a jednocześnie z dezorientacji. Rozglądałam się po pomieszczeniu, ale niczego prócz balonów i sempertyn się nie doszukałam. Wszyscy równo zaczęli śpiewać, najgłośniej jak potrafili. Wyszło im to całkiem nieźle, pewnie dlatego, że robią to na co dzień. Do mnie nadal nie docierała sytuacja, która miała miejsce. No tak przecież ja jakieś dwa tygodnie temu miałam urodziny! To była impreza na moją część, dla mnie. Uśmiechnęłam się szeroko. W tej samej chwili poczułam jak ktoś mnie obejmuje. Spojrzałam w górę by zobaczyć właściciela owej ręki. Był nim oczywiście nie kto inny tylko Harry. On też śpiewał patrząc mi prosto w oczy. Nagle ktoś odchrząkną, by zwrócić naszą uwagę.
Louis zza pleców wyciągnął drugi tort, który przyozdobiony był czekoladowymi wizerunkami sprężynek, które chyba miały przypominać loczki. 1 luty, Harry! Zapomniałam przez to, co się działo dookoła mnie przez ostatni miesiąc. Zrobiło mi się głupio i wtedy nie na niego spojrzałam. Nie wydawał się zły, był zaskoczony, czyli się nie spodziewał. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w policzek w ten sposób składając mu życzenia. W jego oczach rozbłysł ten doskonale mi znany radosny blask. Tęskniłam za nim.
Usłyszeliśmy kilka miłych i ciepłych słów oraz mnóstwo życzeń, którymi aż ociekaliśmy. Wciąż się uśmiechałam, szczerze. Budowałam w sobie takie bezpieczeństwo, jakim mnie opatulali zewsząd. Śmiech, miłość oraz brak smutku- to tego poszukiwałam w każdym kącie tego domu. Chyba w końcu mi się to udało.
- Lola zjesz może trochę tortu czekoladowego ? - zapytała Blair krojąc krągły placek na ćwiartki. Ochoczo pokiwałam głową.
Niall i Louis bili się o to, kto dostanie największy kawałek. Ostatecznie trafił on w ręce Harry'ego, który od razu udał, że liże go po całej długości. Widząc zdziwione miny chłopaków uśmiechnął się i rzekł : Zaklepane. Wszyscy wybuchli śmiechem, nawet ja się cicho zaśmiałam.

~*~

Leżenie w łóżku już nie sprawiało mi takiej przyjemności jak wcześniej. Czułam, że jestem w nim w jakiś sposób uwięziona. Przewróciłam się na prawy bok, a łzy, które cisnęły mi się do oczy wypłynęły momentalnie bez ostrzeżenia. Nie wiedziałam o co chodzi i dlaczego właściwie płaczę, ale poczułam taką ulgę. Uśmiechnęłam się do blasku księżyca w pełni, wpadającego przez okno wprost na moją twarz. Mama.
Przewróciłam się na drugą stronę i zauważyłam jakąś ciemną postać stojącą przy schodach. Lekko podskoczyłam zlękniona. Cofnęłam się trochę w tył wciąż utrzymując jakiś kontakt wzrokowy z postacią zbliżającą się.
- To ja, Zayn - powiedział. Od razu się rozluźniałam, ale byłam na niego trochę zła o to, że mnie tak wystraszył.
Usiadł obok mnie na łóżku. Widząc moją zapłakaną twarz od razu nachylił się do przodu i powoli zbliżając rękę dotknął mojego policzka. Była taka przyjemnie ciepła. Otarł ściekające łzy zmartwiony. Uśmiechnęłam się by go nieco uspokoić.
- Co robisz mała? - zapytał, z kapką nadziei, że jednak odpowiem. Kiwnęłam głową na łóżko, na którym siedzieliśmy - Nie masz ochoty rozmawiać? - padło kolejne pytanie. Wzruszyłam ramionami obojętnie - Chodź coś Ci pokaże - poprosił i wyciągnął dłoń w moją stronę. Złapałam ją niepewnie i podniosłam się z łóżka.
Dreptałam za nim niepewnie. Zeszyliśmy w dół do salonu, który był pusty. Zayn zaświecił lampkę stojącą przy sofie i powędrował w stronę fortepianu stojącego w rogu pokoju. Nie byłam przekonana do jego pomysłu, bo widząc, co robi zrozumiałam, co chce mi pokazać. Usiadł na małej "pufie" przy rozciągniętych przed nim czarno-białych klawiszach i poklepał miejsce obok siebie. Opadłam na nią, ale tyłem do instrumentu. Nie naciskał.
- Nauczysz mnie grać? - zapytał delikatnie. No tak, przecież on nie umie..
Westchnęłam i odwróciłam się przodem. Kiwnęłam głową z uśmiechem i położyłam palce na wybranych klawiszach.


Przy pierwszych dźwiękach czułam się bardzo niepewnie, dlatego grałam je nieco wolniej. W końcu zamknęłam powieki i zaczęłam wygrywać swoje uczucia. Poczułam taką nieodpartą chęć tworzenia tej muzyki. Palce przemieszczały się po całej długości, tak na prawdę same decydując, gdzie zatrzymają się na dłużej. Zayn widząc, że jest mi trochę z nim niewygodnie, bo muszę daleko sięgać wstał i stanął na skos, i wpatrywał się we mnie. Wciągnęłam się. Czułam potrzebę wyżycia się w ten sposób, takiego wyrzucenia z siebie wszelkich problemów, które ciążyły mi już od dawna. Pomagałam sobie muzyką, zawsze tak było, tylko tym razem o tym zapomniałam.
Wcześniej, jak jeszcze mieszkałam z ojcem, też się nią wspomagałam. Nie raz specjalnie spacerowałam obok sali muzycznej, w szkole, żeby tylko usłyszeć trochę tej sztuki. Wtedy się uspokajałam i trochę więcej uśmiechałam.
Broniąc się przed nią rękami i nogami sama sobie zaszkodziłam, może gdyby ona wtedy wciąż mi towarzyszyła szybciej bym się podniosła i zaczęła działać? Może miałabym na tyle sił by od niego uciec gdzieś w dal. Przecież kiedyś znalazłabym Dave, bo nic nie dzieje się przypadkiem. Może moje życie by było o wiele lepsze? Może byłabym szczęśliwa?
- Lola? - ktoś przerwał moje rozmyślania. Przestałam grać i obróciłam się za siebie. Stali tam wszyscy, w piżamach, w szortach, dresach...Obudziłam ich! Zrobiłam wielkie oczy i już chciałam zacząć przepraszać, ale zostałam uprzedzona - Warto było wstać - oznajmił Dave.
- Widzisz mówiłam Ci, że ten fortepian się jeszcze przyda - zapiszczała radośnie Blair uśmiechając się słodko, tak jak tylko ona potrafi.
Spuściłam głowę lekko speszona, ale pomimo wszystko uśmiechnęłam się lekko.

~*~

Dzień zapowiadał się całkiem nieźle, sądząc po słonecznym poranku. Gdy otworzyłam oczy poczułam chęć zrobienia czegoś nowego, czegoś czego nie robiłam już od dawna. 
Naciągnęłam na stopy grube skarpety i zbiegłam na dół, bo czułam jak mój brzuch wariuje z głodu. W kuchni nikogo nie było, może dlatego, że chłopcy z Dave'em polecieli do studia. Pewnie niedługo znów będą musieli wyjechać, bo przerwali niedawno trasę z mojego powodu niestety. 
Przygotowałam sobie kakao i grzanki z dżemem, po czym usiadłam przy stole. Włączyłam mały telewizor kuchenny, który kupił wujek i rozkoszowałam się przemiłym powitaniem na ekranie. Nagle do pomieszczenia wpadła Roni z Blair, zawzięcie o czymś rozmawiając. Widząc mnie były bardzo zaskoczone. 
- A ja się właśnie zastanawiałam, dlaczego tak ładnie pachnie - szepnęła do mnie narzeczona wujka i od razu powędrowała po dzbanek z zimną już kawą. Z obserwacji wiem, że pijała taką codziennie rano. To pewnie te gorące korzenie...
- Mi też nalej - poprosiła Roni siadając na krześle i podkulając bose nogi. Ziewnęła przeciągle i spojrzała na zegarek na ścianie na przeciwko - Za godzinę mam trening, a tak mi się nie chce iść - zaczęła sobie narzekać. Rano to u niej normalne, zresztą u każdego w tym domu. Tu zawsze wszyscy są niewyspani i zmęczeni życiem, ale taka rola karierowiczy. 
Zaśmiałam się cicho dopijając chłodne kakao. Wstałam z krzesła i odłożyłam do umywalki brudne naczynia. 
- A ty Lola, co zamierzasz dziś robić? - zapytała wesoło Blair przekrajając pomidora na pół. Wzruszyłam ramionami, ale radośnie - To może pomożesz mi przy obiedzie - zaproponowała, a ja ochoczo przystałam na jej propozycje. 

Wspólnie posprzątałyśmy kuchnie i oglądnęłyśmy jakieś bajki, który leciały, śmiejąc się głośno. Wspólnie stwierdziłyśmy, że kiedyś kręcono o wiele lepsze historyjki dla dzieciaków, były nieco mądrzejsze i z morałem. No, ale gdy w końcu Roni się wybrała i miała wychodzić ktoś zadzwonił do drzwi. Oczywiście otworzyła, ja stałam akurat za nią. 
- Dzień dobry - powiedziała niewysoka brunetka. Obok niej stała mała, może trzyletnia dziewczynka w kucykach, która głaskała misia trzymanego w rącze. - Czy tutaj mieszka Lolitta Patterson ?- jej pytanie mnie zaskoczyło i zbiło z pantałyku. 
- Tak - odpowiedziała Roni i przesunęła się lekko by kobieta mogła mnie zobaczyć. Nie wydawała się zaskoczona, tak jakby mnie znała - A o co chodzi ? - zapytała podejrzliwie moja przyjaciółka. 
- Chciałam z nią porozmawiać - oznajmiła. Przypatrywała mi się dłuższą chwilę - To ty prawda? - kiwnęłam głową - Znałam twojego ojca.. A to twoja siostra...- wskazała na ową dziewczynkę. 

--------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział. Moim zdaniem jest trochę nudny, ale o gustach się nie dyskutuje. 
Wakacje się zaczęły, a ja już chce szkołę.. Wiecie jak trudno jest żyć dwa miesiące bez chłopaka! Koszmar, ale cóż takie życie, nie wszystko idzie po naszej myśli. 
Mam nadzieję, że nie jesteście złe, że dodaję tak późno, bo w ostatniej chwili coś mi wyskoczyło... Musiałam wszystko odłożyć i wyjść z domu. 
Zamierzam założyć nowego bloga. Już właściwie go nawet wizualnie stworzyłam, ale co do fabuły to nie jestem pewna. Jeszcze się zobaczy :) 
Jak coś to dam wam znać :)


Mój mail : yourselfbe950@gmail.com
Chętnie z kimś popiszę i się poznam, także jak macie ochotę to piszcie!

Całuje was mocno, Zaczarowana 

Komentarze

  1. Nudny nie nudny, ważne co się będzie w następnym działo :D Uwielbiam twojego bloga i czekam aż Lola się otworzy, a jest na dobrej drodze. Hazza jest uroczy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No i pieknie oby tak dalej!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały! Warto było czekać :3 x
    Mam tylko nadzieje, że następny pojawi się szybciej :)
    Pozdrawiam i życzę weny!
    happiness-is-in-pain.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać! A rozdział wcale nie był nudny!! Jakbyś chciała ładną melodię na fortepian to wpisz na youtube Yurima- Maybe jest piękna!!! Czekam na następny rozdział i blog....~Tori Vega~

    OdpowiedzUsuń
  5. ojej *,*
    Harry jest taki słodki xd
    twój chłopak wyjeżdza? moze nie jestem w temacie...
    ehh chetnie z kims popiszesz? jakoś nie mam odwagi napisac do cb XD
    rozdział fajny :))
    J.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczęłam czytać tego bloga niedawno. ..prawdę powiedziawszy nie czytałam żadnego bloga od bardzo dawna ... zakochałam się i jakoś. .. czytanie blogów przestało sprawiać mi taką przyjemność... to uczucie kiedy czytałam o losach bohaterów i przeżywałam wszystko razem z nimi... poprostu pryslo. .. dzięki twojemu opowiadaniu wróciła mi chęć do tego ... bardzo się wciągnęłam i w niecałe 2 dni przeczytałam wszystkie rozdziały xD naprawdę masz talent... prawie wogole nie robisz błędów ort. , to dobrze bo mnie na prawdę to denerwuje (nie moja wina ze tego poprostu nienawidze) powinnaś rozwijać swój talent... na serio żaden rozdział nie był nudny i miał w sobie to "coś" czego oczekuje czytelnik. Mam nadzieje ze następny rozdział pojawi się wkrótce :3 całusy :* /Bezimiennalove

    OdpowiedzUsuń
  7. Ona miała siostrę? :O

    OdpowiedzUsuń
  8. O fuck. Siostra .? Ciekawe czy Lola sie odezwie podczas "rozmowy" z ta kobieta

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, matko boski, genialny, niesamowity. Warto było poczekać. EJ nie smutaj mi tam jak kocha to wróci hahahhaha trzeba ci poprawić humor co nie? Rozdział jest jak zwykle GENIALNY nie wiem jak ty to robisz. Ona nic nie mówi a ja czuje wszystko to co ona i wiem co by powiedziała :333 nie ma jak geniusz zbrodni ;) Ona ma siostrę?!?!!!?!! o.O tym to mnie zaskoczyła. No nic duuuuuuzio weny i szybkiego nexta <3333

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam cię do Liebster Blogger Award :)
    Szczegóły tutaj ---> http://onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com/2014/07/liebster-award-po-raz-trzeci.html

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam twojego bloga i czekam na następny rozdział !;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam dawaj kolejny rozdział bo doczekać się nie mogę. :D :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny pomysł na bloga, mam nadzieje że dalsza cześć bedzie rownie ciakawa :) pozdrawiam i zycze weny :)
    Zapraszam do mnie _ http://trust--me--please.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Czemu nie piszesz dalej? Twoje opowiadanie jest genialne! Mam nadzieję ze doczekam sie nastepnego rozdzialu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam na nexta. Jesteś cudowna. Gratuluje talentu!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz